Ruszyła trzecia edycja Sulęcińskiej Amatorskiej Ligi Piłki Siatkowej. Rozgrywki, organizowane przez Zbigniewa Kędziorę – odpowiedzialnego w Urzędzie Miejskim za sport w tym roku przyciągnęły sześć drużyn męskich. Trzecią edycję otworzył Dariusz Ejchart – burmistrz Sulęcina, a po krótkiej ceremonii na parkiet wyszły dwie drużyny: zwycięzca pierwszej edycji rozgrywek – Albatrosy, oraz absolutny beniaminek w tych rozgrywkach – Raptory.
Pierwsza z tych drużyn składa się z zawodników występujących już w SALPS, natomiast w Raptorach zobaczyliśmy zawodników z doświadczeniem ligowym, ale w czwartej lidze piłki nożnej, gdyż wśród zawodowych żołnierzy, grających w składzie Raptorów są m.in. Bartosz Monkiewicz i Paweł Matusik z obecnego składu Stali Sulęcin, jak i grający wcześniej w tym zespole Jakub Leszczyłowski.
Mimo, że zawodnicy Raptorów stawiali pierwsze kroki na parkiecie ligowym, to mecz z faworyzowanymi Albatrosami zaczęli nad wyraz dobrze – już po kilku pierwszych akcjach prowadzili 5:1. Z czasem jednak górę wzięło doświadczenie Albatrosów i im bliżej końca pierwszego seta, tym grali oni spokojniej, natomiast w szeregi Raptorów wkradła się pewna nerwowość. Kilka zepsutych zagrywek, odrobina niedokładności w odbiorze i bardzo pewna wygrana albatrosów w pierwszym secie 25:18 stała się faktem.
Także drugiego seta zawodnicy Raptorów rozpoczęli z przytupem, by już na początku prowadzić kilkoma punktami, jednak tak, jak to miało miejsce w pierwszym secie, po chwili dobrej gry wdała się w ich poczynaniach nerwowość – tak charakterystyczna dla zespołów stawiających pierwsze kroki w rozgrywkach. Z czasem zaczęli oni grać spokojniej, pewniej i skupiać się przede wszystkim na poprawie własnej gry – drugiego seta Albatrosy także wygrały jednak tylko trzema punktami.
Trzeci set dla odmiany zaczął się od walki punkt za punkt, jednak przy stanie 7:7 nieoczekiwanie do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy Raptorów, a kilka indywidualnych błędów po stronie Albatrosów pozwoliło debiutantom na zdobycie kilku punktów przewagi, które – dzięki odrobinie szczęścia i ambitnej grze w obronie utrzymali aż do końca tej partii.
Na początku czwartego seta wydawało się, że poprzedni był tylko wpadką w wykonaniu Albatrosów, gdyż tym razem to oni zdobyli pierwsze punkty, jednak potem bardzo szybko przewagę zbudowali zawodnicy Raptorów. Dzięki swojej postawie Utrzymywali ją do stanu 22:17, gdy najpierw Wojciech Kotowicz, a następnie Paweł Bieńko swoimi zagrywkami wprowadzili sporo zamieszania w szeregach Raptorów. W tym secie obie drużyny miały w górze piłki meczowe, jednak szczęśliwie to Raptory wyszły z tej walki obronną ręką i po walce na przewagi wiadomym stało się, że w tym meczu drużyny rozdzielą między sobą punkty.
Tie-break to przede wszystkim większe doświadczenie i spokój w grze po stronie Albatrosów. Zawodnicy tej drużyny grali pewniej, dokładniej, a przede wszystkim spokojniej. Prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej 8:4 dało im odpowiednią swobodę w grze, natomiast zawodnicy Raptorów wydawali się być usatysfakcjonowani zdobyciem punktu w inauguracyjnym spotkaniu. Mocna zagrywka Albatrosów i pewne ataki doprowadziły do pewnej wygranej w ostatniej partii 15:8.
Albatrosy – Raptory 3:2 (25:18, 25:22, 20-25, 25:27, 15:8)
Marek Dębowski
























































