Podczas koncertu na głównej scenie opadła jedna z kurtyn, pozostawiając przezroczystą zasłonę. To właśnie zza niej Ania Wyszkoni wraz z zespołem wykonała swój pierwszy utwór, wprowadzając publiczność w muzyczny trans. Od pierwszych dźwięków aż do ostatniego bisu koncert trzymał wszystkich w napięciu i emocjach.
Ania Wyszkoni szybko nawiązała kontakt z publicznością. Utalentowani muzycy zademonstrowali, czym jest prawdziwy koncert na żywo. Szczególną uwagę zwrócił gitarzysta Marek Raduli, ale wielki szacunek należy się całemu zespołowi.
Wokalistka zadbała także o niezapomniane zakończenie. Zeszła ze sceny do publiczności z kamerą, umożliwiając fanom śpiewanie i oglądanie siebie na telebimie. Dla uczestników koncertu było to niezapomniane wydarzenie.
Red.