Juniorzy Stali Sulęcin mierzyli się dzisiaj z liderem tabeli, Stilonem Gorzów. Mecz zakończył się zwycięstwem gości z Gorzowa 1:2. Tym samym dobra passa Stali została przerwana.
Pierwsza połowa spotkania przebiegła w spokojnym tempie, a drużyny zeszły do szatni przy stanie 0:0. Niestety, po przerwie na boisku zapanowała nerwowa atmosfera, co w dużej mierze było wynikiem kilku kontrowersyjnych decyzji sędziego, które wzbudziły niezadowolenie zarówno wśród zawodników, jak i kibiców obu drużyn. Gra stała się bardziej agresywna, a arbiter zmuszony był sięgnąć po żółte kartki, choć w niektórych sytuacjach brakło mu odwagi na pokazanie czerwonej.
W 58. minucie kibice doczekali się pierwszego gola. Radość miejscowym fanom przyniósł Radosław Rosłanowski, który pewnie pokonał bramkarza gości. Niestety, radość gospodarzy trwała krótko. Zaledwie dwie minuty później wyrównującą bramkę dla Stilonu zdobył Radosław Janczylik. Gol wzbudził kontrowersje, ponieważ sędzia nie odgwizdał spalonego. W konsekwencji gra jeszcze się zaostrzyła.
Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem, w 87. minucie, po przypadkowej sytuacji podbramkowej i przy dużej pomocy nierównej murawy, Daniel Mrozek zdobył zwycięskiego gola dla Stilonu.
Ostatecznie, mimo zaciętej walki, to drużyna gości zwyciężyła 2:1. Można próbować winić za porażkę sam stan murawy czy decyzje sędziego, jednak ostatecznie tego dnia drużyna gości była po prostu nieco lepsza. Piłka nożna bywa nieprzewidywalna i czasami zabraknie trochę szczęścia, ale porażka to tylko część sportowej drogi.
Red.