Nierządem Polska… jeździ na skuterze

utworzone przez | paź 30, 2013 | Waszym zdaniem

Gdy słyszymy dobrze znane zdanie, które od historycznych czasów mówi nam, że „nierządem Polska stoi” mamy kilka różnych skojarzeń. Jedni myślą o polityce, która jak prostytutka prowadzi od złego ku gorszemu, inni o historii, czasach lepszych i gorszych, ja myślę o głupim prawie.
Każdy w nas zauważył, jak szybko robi się ciemno. Prócz tego spodziewamy zaraz kolejnej zmiany czasu, frustrującego wynalazku zachodu, który służy rzekomo oszczędności energii, tylko, że jakoś dużo łatwiej udowodnić logicznie coś wręcz przeciwnego (bo przecież skoro o 16 muszę włączyć światło, a musiałam o 17 to, gdzie jest ta oszczędność?), ale przecież zachód to potęga a my nie możemy naśladować wschodnich sąsiadów, choćby mieli w czymś rację, bo nam po prostu nie wypada… sami rozumiecie, to przecież tak zwane uwarunkowania kulturowe.
Czemu się czepiam idiotycznej zmiany czasu? Dlatego, że gdy jest ciemno zauważam na drogach, a raczej ścieżkach rowerowych, których mamy pewnie statystycznie najwięcej w województwie i z czego niezmiernie się cieszę, poruszających się po nich idiotów. Właściwie dzielę ich na dwie grupy.
Pierwsza to mamy z dziećmi. Miasto mamy oświetlone, więc nie przeszkadza nikomu to, że mamy mają odblaski zamiast świateł z przodu i tyłu rowerów, a dzieci nie maja nawet tego. Mądre to nie jest. Lato się skończyło, rodzinka wraca wieczorem do domu, ścieżka rowerowa prowadzi miejscami po asfalcie, w innych miejscach przejazd rowerowy i przejście dla pieszych przecinają wspólnie jezdnię i nagle wypada na nie troje nieoświetlonych rowerzystów w wieku szkolnym a następnie mama – ociemniała kobieta, która nie wie, że oświetlenie roweru działa zawsze na korzyść rowerzysty i nie zostało wymyślone po to by ją naciągnąć, ale po to, żeby jej własne dzieci były BEZPIECZNE. Tylko, że ona o tym nie myśli, bo po co?
Druga grupa rowerzystów, których uwielbiam to dyskomaniacy. Pasjonaci stroboskopu którzy podążając ślepo za bezmyślną moda uznali, że są oświetleni lepiej, gdy światło ich roweru błyska, zamiast być ciągłe. Może i jest w tym jakiś sens, ale przecież nie całe miasto jest oświetlone. Jak taki stroboskopowy rowerzysta widzi dokąd jedzie gdy zbliża się do miejsc nieoświetlonych? No, po ciemku jedzie, ale miga, mryga i ma frajdę. Ten jest przynajmniej widoczny, choć logik, to on nie jest.
Jednak bez względu na porę roku i oświetlenie jest jeszcze jedna grupa ludzi, którzy razem za swoimi pojazdami wywołują chaos w każdym polskim mieście. To oczywiście kierowcy skuterów. Pewnie powiecie, że się czepiam, ale zastanówcie się: kto wymyślił, żeby pozwolić jeździć po drogach w mieście osobom, które mają jedynie dowód osobisty, nie mają za to najmniejszego pojęcia o przepisach ruchu drogowego? Kto jadąc na jednopasmowym rondzie będzie sygnalizował wjazd, a nie zjazd z ronda? Kto nie wie czy ma pierwszeństwo na skrzyżowaniu i nie umie się prawidłowo ustawić do skrętu w lewo? Popatrzcie na Sulęcińskie ulice. Może zobaczycie to co ja. Widzę baby, nie kobiety, tylko niemyślące baby i słowem tym określam też panów, którzy kupują sobie skutery, ale nie kupują kodeksu drogowego. W pełni korzystają z tego, że do 50 pojemności mogą nie mieć uprawnień, mogą dezorganizować płynność ruchu, mogą wykonywać szalone manewry na drodze i sprawiać, że dostaję białej gorączki gdy ktoś taki jedzie przede mną, bo po co mu kierunkowskaz? Przecież WSZYSCY WIEDZĄ, ŻE BĘDZIE TU SKRĘCAĆ, BO TU MIESZKA.
I co teraz myślicie słysząc, że nierządem Polska stoi?

Nadesłała
Minutka