Obsługa w sklepie – kwalifikacje personelu, ich kultura osobista i życzliwość poza oferowanym asortymentem oraz atrakcyjnymi cenami jest jednym z tych elementów, które zachęcają nas do robienia zakupów w tym, czy w innym miejscu. Zapewne większość z nas ma swoje ulubione sklepy, a w nich znajomych, zawsze uśmiechniętych sprzedawców, którzy sprawiają, że zakupy to przyjemność. W Sulęcinie mamy coraz więcej dużych sklepów, ale nadal jesteśmy małym miastem, gdzie przeważnie „wszyscy, wszystkich znają”. Zdarza się jednak, że zwyczajne z pozoru kupienie kurczaka bywa niezbyt miłym doświadczeniem, które może popsuć nam humor tak bardzo, że… kontaktujemy się z Sulecin24.pl.
Napisał do nas Pan Paweł, który jest „delikatnie rozczarowany” postawą pracownika jednego z sulęcińskich marketów. Kupowałem podudzia z kurczaka. Po zapłąceniu za zakupy pakując towar wyczułem, że mięso zwyczajnie śmierdzi. Poprosiłem o wezwanie kierownika, żeby złożyć reklamację. W międzyczasie pojawiła się Pani, która sprzedała mi „świeże” mięso i powiedziała, że „ludzie to wszystko zjedzą…” – nie tego spodziewałem się usłyszeć mówi nam niezadowolony klient.
Kierowniczka sklepu owszem zwróciła mi pieniądze, ale nie chciała komentować postawy swojego pracownika. Kiedy powiedziałem jej, że chcę złożyć skargę, zwyczajnie obróciła się na pięcie i uciekła – relacjonuje Pan Paweł.
Rozumiemy, że problemy w towarem, czy świeżością mogą się zdarzyć. Wystarczy, że jeden z dostawców nie zachowa rygoru tzw. „łańcucha chłodniczego” i mięso zepsuje się wcześniej, niż przewidział to producent. Nie chcemy też wskazywać winnych, jednak postawa sprzedawcy, który ostatecznie odpowiada za towar pozostawiała tutaj wiele do życzenia. Brak kultury u pracownika i kierownika z pewnością spowoduje, że Pan Paweł więcej zakupów tam nie zrobi.
Czy Wy, drodzy czytelnicy również spotkaliście się z takim traktowaniem klientów w Sulęcinie? Jesteśmy ciekawi Waszych opinii.
Ł.H.
informację nadesłał Pan Paweł