Olimpia nadal z patentem na Gwardię. 7 miejsce coraz bliżej.

utworzone przez | mar 6, 2016 | Olimpia Sulęcin, Promowane

Przed spotkaniem w Sulęcinie przeciwnicy Olimpii zapowiadali wyrównanie rachunków, co zwiastowało duże emocje. Tymczasem gospodarze pokazali się z bardzo dobrej strony i przed rewanżem we Wrocławiu ugrali największą możliwą zaliczkę. Ostatnie spotkanie w Sulęcinie w tym sezonie usatysfakcjonowało kibiców żywiołowo wspierających swój zespół – Olimpia w trzech setach pokonała Gwardię Wrocław i już tylko jednego seta potrzebuje do zajęcia 7 miejsca w tym sezonie II ligi.

Gwardziści to spotkanie rozpoczęli rzeczywiście z chęcią wyrównania rachunków. Co prawda Olimpia zdobyła dwa pierwsze punkty, jednak po chwili to Gwardia prowadziła 2:4 i bardzo dobrze prezentowała się w obronie. Dzięki temu każda dłuższa wymiana padała jej łupem i trener Łukasz Chajec został zmuszony do poproszenia o przerwę dla swojej drużyny już przy stanie 5:9. Podczas przerwy udało mu się skutecznie zmobilizować swoich zawodników, gdyż kilka akcji przy serwisie Patryka Zarębskiego wystarczyło, aby Olimpia wyrównała stan seta, a po kolejnym punkcie zdobytym przez Olimpię to Tomasz Pajor zdecydował się na przerwę dla swojego zespołu. Przy remisie 15:15 zagrywki kapitana Olimpii – Damiana Sławiaka – mimo że lekkie i o wysokiej paraboli – sprawiły nie lada problem przyjmującym Gwardii – dzięki temu dwa razy widowiskowo zafunkcjonował blok Olimpii, która wyszła na dwupunktowe prowadzenie. Następnie pojedynczym blokiem popisał się Arkadiusz Romańczuk, co jeszcze bardziej naładowało i tak już żywiołowo dopingujących kibiców Olimpii. Niesiona dopingiem drużyna spokojnie powiększyła przewagę i nie przeszkodził w tym nawet as serwisowy Szymankiewicza. Gdy Wojciech Janas zaatakował po prostej, a Tomasz Kowalski pomylił się w zagrywce Olimpia nadal bezpiecznie prowadziła (24:21), a pierwszą piłkę setową wykorzystał Bogdan Jurant.

Drugi set tego spotkania, to kilka długich i widowiskowych wymian, jednak żadna z drużyn nie była w stanie osiągnąć większej przewagi i do stanu 7:7 utrzymywał się remis. Wtedy to dwa punkty z rzędu zdobyli gospodarze, a trzeci dorzucił Wojciech Janas kończąc długą wymianę z drugiej piłki. Zdeprymowało to dobrze grających do tej pory gwardzistów, gdyż w następnej akcji popełnili niewymuszony błąd przekroczenia linii środkowej, a dodatkowo żółtą kartą został ukarany Szymankiewicz. Co prawda toczyła się jeszcze walka punkt za punkt, ale to Olimpia – głównie za sprawą świetnie broniących libero (zarówno Dzierżyński jak i Sas) lepiej wyglądała, a gdy przy stanie 15:10 Gwardia straciła kolejny punkt po czerwonej kartce (ponownie Szymankiewicz) jasne stało się, że w tej partii to Olimpia powinna być górą. Tak też było – nadal widowiskowo piłki bronili Sas z Dzierżyńskim, a w końcówce tej partii do dwóch asowych zagrywek trzecią – piekielnie trudną – dorzucił Romańczuk i widowiskowy blok Juranta zakończył tego seta wynikiem 25:15.

W przerwie przed rozpoczęciem trzeciej partii libero Gwardii Mateusz Lesiak chyba dokładnie zdiagnozował gdzie tkwi problem jego zespołu w tym spotkaniu, gdyż zawodnicy zbyt dużo czasu poświęcają na dyskusję z sędzią tego spotkania, zamiast przede wszystkim rozmawiać między sobą. Trzeci set podobnie do drugiej partii rozpoczął się od walki punkt za punkt, jednak trzy mocne zagrywki Bogdana Juranta wyprowadziły Olimpię na prowadzenie 6:4. Wrocławianie nie zamierzali łatwo się poddawać i szybko doprowadzili do remisu po 7. Od tego momentu trwała walka punkt za punkt, a kibicom nadal mogły podobać się długie wymiany i asy serwisowe z obu stron. Przy stanie 15:16 dla Gwardii Wojciech Janas zdobył punkt z lewego skrzydła, Gwardziści zupełnie zerwali atak, a w następnej akcji, po kolejnej długiej wymianie piłek, zaatakowali za antenką. Następnie dołożyli do tego zepsuty atak na środku siatki. 19:16 w trzeciej partii to wynik, który pozwolił kibicom na głośne fetowanie każdej następnej akcji i chóralne śpiewy. Gwardziści nie przyjęli następnej piłki, a atak z piłki przechodzącej znalazł swoje miejsce w boisku i przy stanie 20:16 dla Olimpii Tomasz Pajor poprosił o czas. Przerwa nie zmieniła już przebiegu tego spotkania. Olimpijczycy wyszli na pięciopunktowe prowadzenie 23:19, Bogdan Jurant zaserwował w aut, a to samo uczynił zawodnik Gwardii. Pierwszy meczbol co prawda został obroniony, ale drugi padł już łupem sulęcinian i nadszedł czas na radość. Trzecia wygrana nad Gwardią w tym sezonie stała się faktem, a MVP spotkania został wybrany Wojciech Janas.

STS Olimpia Sulęcin – Gwardia Wrocław 3:0 (25:21, 25:15, 25:21)
Olimpia: Kowalski, Zarębski, Romańczuk, Janas, Jurant, Sławiak oraz Dzierżyński (l), Sas(l), Stefanowicz
Gwardia: Szymankiewicz, Sternik, Greś, Andrulewicz, Zwiech, Lewandowski, oraz Lesiak (l), Jarząbski, Zdybek

Marek Dębowski