W tym roku Dni Sulęcina zastąpiła Rodzinna Majówka. Powód był bardzo ważny, ale zarazem prozaiczny: „liczymy pieniądze w gminnej kasie”. Tym samym tokiem myślenia można majówkę nazwać po prostu „budżetową”. Absolutnie nie znaczy to, że gorszą. Powiedzenie „cudze chwalicie, swego nie znacie” sprawdziło się w praktyce właśnie podczas sobotniej imprezy. Rodzimi wykonawcy w niczym nie ustępowali biorącym ogromne pieniądze „gwiazdom”. Każdy mógł znaleźć dla siebie coś interesującego. Jak zawsze była cała masa atrakcji dla najmłodszych, a na scenie to właśnie oni wzbudzili największe zainteresowanie.
Rodzinną Majówkę zapoczątkowały zawody strażaków (link: Relacja z zawodów OSP). Wody było więcej niż w śmigus-dyngus. Na scenie głównej co chwilę zmieniali się wykonawcy, od tych najmłodszych 3 latków po tych uznanych już sulęcińskich muzyków. Do tego wszelkiego rodzaju konkursy. Swój obóz mieli tradycyjnie harcerze, gdzie oczywiście cały czas paliło się ognisko.
Na płycie głównej stadionu odbył się mecz oldbojów Stali Sulęcin. Wśród piłkarzy z numerem 6 na koszulce dzielnie walczył o każdą piłkę burmistrz Dariusz Ejchart. Więcej zdjęć z tego spotkania znajdziecie państwo na oficjalnej stronie klubu Stal Sulęcin.
Reasumując ten cały sobotni dzień ciśnie mi się na usta, że „taniej nie zawsze musi znaczyć gorzej”. Zdaję sobie sprawę, że jak zawsze znajdzie się szerokie grono „narzekaczy”, którym zresztą tak dla zasady nigdy nic się nie podoba. Jeżeli chodzi o mnie, to wielkie brawa należą się wszystkim sulęcińskim wykonawcom. Te największe dla dziewczyn, które pod okiem Waldka Handzlewicza przygotowały widowisko multimedialne „Tribute to Amy Winehouse”. Myślę, że nie tylko ja byłem pod ogromnym wrażeniem.
Madman
(UOD)

















































































