Stal tylko remisuje z Iskrą przed własną publicznością

utworzone przez | cze 9, 2013 | Stal Sulęcin

We wczorajszym meczu Stali Sulęcin z Iskrą Janczewo padł remis 2:2. Sulęcinianom nie pomogła przewaga własnego boiska i nie udało im się wygrać. A taki mieli cel przed tym spotkaniem, bo zwycięstwo pozwalało zachować szansę na awans do IV ligi.

Niestety, już od pierwszych minut spotkanie nie układało się po myśli gospodarzy. Goście z Janczewa objęli prowadzenie w 11. minucie, kiedy to Bogdan Baczyński precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Stali. Gospodarze mieli trudności z wejściem w mecz – liczne straty piłki, niedokładne podania i brak płynności w grze skutkowały zasłużonym wynikiem 0:1 do przerwy. Pierwsza połowa była zdecydowanie poniżej oczekiwań, co sprawiło, że na przerwę zawodnicy schodzili z wyraźnym poczuciem niedosytu.

Po przerwie Stal Sulęcin wróciła na boisko z nową energią i szybko przejęła inicjatywę. W 54. minucie Damian Siudak popisał się pięknym strzałem głową, doprowadzając do wyrównania. Nadzieje na zwycięstwo odżyły, a gospodarze kontynuowali ofensywę. Niestety, mimo licznych ataków nie udało się im wyjść na prowadzenie.

W 77. minucie doszło do kolejnego zwrotu akcji. Po fatalnym błędzie bramkarza, Dawid Jaryniec z Iskry Janczewo zdobył gola, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 2:1. Czasu do końca jeszcze trochę było, więc gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Jednak pomimo zdeterminowanych, choć chaotycznych ataków, Stalowcy nie mogli przełamać obrony rywali.

Gdy wszystko wskazywało na kolejną porażkę Stali na własnym boisku, w 90. minucie doszło do decydującego momentu. Po zagraniu nakładką w polu karnym przez zawodnika gości, sędzia podyktował rzut wolny. Jakub Sobczyk nie zawiódł, posyłając piłkę do siatki precyzyjnym strzałem i ratując remis dla Sulęcina. W doliczonym czasie gry goście umiejętnie zwalniali tempo, skutecznie broniąc wyniku.

Podsumowując, Stal Sulęcin nie zdołała zaprezentować pełni swoich możliwości, a końcowy wynik 2:2 z pewnością pozostawia niedosyt. Choć drużynie nie można odmówić walki do ostatnich minut, to jednak całościowy obraz gry pozostawia wiele do życzenia. Uczciwie trzeba przyznać, że było też w tym trochę pecha (dwukrotne trafienie w poprzeczkę), jednak koniec końców drużyna po prostu zawiodła.

Red.