Opuszczone budynki, garaże, przystanki, leśne wiaty – to właśnie na takich obiektach najczęściej pojawiają się graffiti. Zwykle to proste napisy, pseudonimy albo hasła wykonane sprayem. Choć dla niektórych to forma ekspresji i sposób na wyrażenie siebie, dla innych – wyłącznie akt wandalizmu.
Graffiti jest dziś stałym elementem krajobrazu naszego powiatu. Niektóre prace przyciągają uwagę kolorem czy rozmiarem, inne giną w tłumie podobnych znaków. Pojawiają się głównie tam, gdzie nikt ich nie usuwa – na murach, ścianach przystanków czy garaży.
Problem zaczyna się wtedy, gdy taka twórczość powstaje bez pozwolenia.
– Graffiti wykonane bez zgody właściciela lub zarządcy obiektu stanowi wykroczenie lub przestępstwo, w zależności od wartości wyrządzonych szkód – podkreśla mł. asp. Klaudia Biernacka. Jak dodaje, podstawą prawną są artykuły 124 i 63a Kodeksu wykroczeń, a jeśli wartość szkód przekracza 800 zł – w grę wchodzi już artykuł 288 Kodeksu karnego.
Funkcjonariuszka przypomina również, że nawet graffiti wykonane legalnie musi być zgodne z obowiązującym prawem. – Nie może zawierać treści nawołujących do nienawiści, przemocy ani propagować ustrojów totalitarnych – zaznacza Biernacka, powołując się na artykuł 256 Kodeksu karnego.
Dlaczego mimo to graffiti wciąż powstaje? Dla części osób to forma wyrażenia siebie – sposób na pokazanie emocji, zaznaczenie obecności, zostawienie śladu. Taki rodzaj działalności bywa kojarzony z kulturą uliczną i potrzebą wypowiedzi tam, gdzie brakuje innych form.
Kilka przykładów graffiti, które można spotkać w różnych gminach naszego powiatu, prezentujemy poniżej.








