Trzeba młodych ludzi słuchać bardziej i dokładniej, bo ta młodzież jest wrażliwa, chcą działać, mają dobre, szczegółowe, konkretne przemyślenia – mówi Jacek Filipek, dyrektor Sulęcińskiego Ośrodka Kultury. I właśnie to postanowili zrobić – zacząć od rozmowy. Skromnej liczebnie, ale treściwej. I z jasną deklaracją: to nie było jednorazowe spotkanie.
Rozmawiano bez scenariusza i gotowych odpowiedzi. To młodzież nadawała ton – pokazując, że potrzeba im nie kolejnej oferty do wyboru, a przestrzeni, w której mogą po prostu być sobą. Działać, tworzyć, odpocząć. Nie w ciszy i nie w narzuconych ramach.
Młodzież potrzebuje lidera, który pokaże im kierunek i zachęci do działania. To wiek, w którym jeszcze nie zawsze dokładnie wiedzą, czego chcą, choć czują, że czegoś potrzebują. Mimo to mają swoje oczekiwania i pomysły, które chcemy wspólnie z nimi rozwijać i na które chcemy się otworzyć – podkreśla dyrektor placówki.
Padły konkretne pomysły: swobodna strefa w holu, dostępna również po godzinach. Otwarcie pracowni dla tych, którzy w domu nie mają warunków do twórczego działania. Większy udział młodzieży w tym, co już się dzieje – od organizacji wydarzeń po aranżację przestrzeni.
Te głosy zostały usłyszane. Sulęciński Ośrodek Kultury planuje kolejne spotkania z młodzieżą. Nie po to, by coś dla niej przygotować – ale by zacząć tworzyć coś razem. Bo jak mówią organizatorzy: to nie frekwencja decyduje o wartości spotkania, ale autentyczność rozmowy.